Rodzina Gryniów

                                                                                     AUTOR: Piotr Osiewicz

Osiedle Gryniów/Rodzina Gryniów

 

Osiedle to powstało w latach 1989- 1990. Swą nazwę zawdzięcza rodzinie Gryniów, historycznie powiązanej zarówno z terenem tego osiedla, jak i przyległych. Otóż, jak łatwo się domyślić, teren obecnych osiedli to dawna wieś; Swarzędz-wieś, której sołtysem był przez kilkadziesiąt lat Franciszek Grynia-senior (1860-1944). Pan Franciszek był zamożnym człowiekiem, prowadził wraz z rodziną dobrze prosperujące ogrodnictwo, położone ogólnie rzecz biorąc na północ od pl. Powstańców Wielkopolskich. Granica miasta przebiegała, bowiem w latach zaborów mniej więcej w osi dzisiejszej ulicy Mickiewicza; bodajże dopiero w roku 1934 rozszerzono granice i ogrodnictwo znalazło się na terenie miasta Swarzędza. Pan Franciszek był bardzo szanowanym człowiekiem, skromnym, uczciwym i chętnym do pomocy ludziom. Pani Zofia Łażewska pamięta z opowiadań swoich rodziców, że szczególnie aktywnie pomagał polskim rodzinom żołnierzy poległych „za kajzera i Vaterland” w I wojnie światowej, w sobie tylko znany sposób „kombinując” dodatkowe kartki zaopatrzeniowe na żywność i inne dobra. Gdy powstała niepodległa Polska przeznaczył bez rozgłosu sporą sumę pieniędzy na rzecz nowego państwa. Był członkiem rady kościelnej, zasiadał w radzie nadzorczej banku. O poważaniu, jakim się cieszył nie tylko wśród swoich, ale także miejscowych Niemców, najlepiej mogą świadczyć okoliczności związane z jego pogrzebem. Hitlerowcy na początku okupacji zamknęli cmentarz świętomarciński (czynny był tylko ten przy Poznańskiej), zakaz zgromadzeń obejmował również wyprowadzanie zmarłych z domów na cmentarz. Gdy w 1944 r. Pan Franciszek zmarł, okupanci zgodzili się na jego pochowanie na wspomnianym cmentarzu, jak również na to, by zmarły był odprowadzany z domu, z pełną ceremonią żałobną (krzyż, sztandary, ksiądz, orszak żałobny). Pani Zofia dobrze pamięta ten dzień, było to jedyne wydarzenie tej skali w czasie okupacji. A przecież Niemcy nie mogli nie znać historii synów Pana Franciszka! Ze związku małżeńskiego Franciszka seniora z Józefą z d. Kowalską (1856- 1926) urodziło się pięcioro dzieci. Najstarszy, Franciszek junior (1891-1961) był m.in. dyrektorem szkoły zawodowej w Swarzędzu, działaczem społecznym i politycznym. Drugą w kolejności była Aniela (1892-1928), zamężna Mikołajewska. Leon (1895-1939) był lotnikiem, zginął w obronie ojczyzny we wrześniu 1939. Udało mi się ustalić okoliczności jego śmierci. Otóż Zenon Szymankiewicz w swojej książce „Poznań we wrześniu 1939” podaje m.in. listę 153 ofiar hitlerowskiego nalotu na lotnisko Ławica w dniu 1 września 1939. Jest na niej wymieniony Leon Grynia, lat 44. Zgadzałoby się zatem imię, nazwisko i wiek. Można przyjąć z prawie stuprocentową pewnością, że to właśnie Leon Grynia ze Swarzędza. Maria (1898-1989) zamężna Kubiak, była nauczycielką we Wrześni, jej mąż Antoni Kubiak (1892-1931) był zawodowym wojskowym. Po przedwczesnej śmierci Antoniego pani Maria powróciła do Swarzędza. Najmłodszy syn, Czesław (1899- 1927) brał udział w Powstaniu Wielkopolskim, w wolnej Polsce był oficerem 22 pułku ułanów. Jako jedyny z rodzeństwa pozostawił potomstwo, z małżeństwa z Zofią z d. Jankowiak miał trójkę dzieci. Sądzę, że dobrze się stało w swoim czasie, że upamiętniono tę swarzędzką rodzinę, której losy przypominają jako żywo losy niektórych bohaterów serialu „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”… Grób rodziny Gryniów i ich bliskich (na zdjęciu) znajduje się na cmentarzu przy kościele św. Marcina.

 

 

Źródło: www.sm-swarzedz.pl

Odwiedza nas 21 gości oraz 0 użytkowników.


Copyright © 2013. All Rights Reserved.